Ciekawe miejsca
pl/sql

pl/sql

pl/sql

Nawigacja

pl/sql -

bitwy, ale nikt spośród nielicznych ocalałych go nie widział. - Spodziewam się więc, że od tego miejsca zaczniemy - rzekł Sparhawk. - Póle bitwy jest ogromne - zaprotestował Ulath. - Wszyscy Rycerze Kościoła mogliby spędzić resztę życia na bezowocnym grzebaniu w ziemi w poszukiwaniu korony. - Jest jeszcze inne wyjście - wtrącił Tynian drapiąc się po policzku. - Jakie, przyjacielu? - zapytał Bevier. - Posiadam pewne umiejętności w przywoływaniu duchów. Nie bardzo za tym przepadam, ale wiem, jak to zrobić. Jeśli znaleźlibyśmy miejsce, w którym pogrzebano ciała Thalezyjczyków, to mógłbym spytać, czy któryś z nich nie widział na polu bitwy króla Saraka

i nie wie, gdzie został złożony do grobu. To wyczerpujące zajęcie, ale sprawa jest tego warta. - Będę ci mogła pomóc, panie Tynianie - obiecała Sephrenia. - Sama nie praktykuję przywoływania duchów, ale znam odpowiednie zaklęcia. Kurik wstał. - Pójdę spakować potrzebne rzeczy - powiedział. - Chodź ze mną, Bericie. Talenie, ty też. - Będzie nas dziesięcioro - przypomniała mu Sephrenia. - Dziesięcioro? - Pojedzie z nami Talen i mała Flecik. - Czy to rozsądne? I czy naprawdę konieczne? - zaprotestował Sparhawk. - Tak. Będziemy szukać pomocy u Młodszych Bogów Styricum, a oni lubią symetrię. Było nas dziesięcioro, gdy zaczynaliśmy poszukiwania, więc teraz też powinno

nas być dziesięcioro. Nagłe zmiany niepokoją Młodszych Bogów. - Niech będzie, jak mówisz. - Rycerz zgodził się niechętnie. Vanion wstał i począł przechadzać się po komnacie. - Lepiej zaczynajmy od razu - powiedział. - Będzie bezpieczniej, jeśli opuścicie klasztor przed świtem, nim podniesie się mgła. Nie ułatwiajmy zadania szpiegom obserwującym naszą siedzibę. - Zgadzam się z tym w zupełności. - Kalten również się podniósł. - Wolałbym nie ścigać się z gwardzistami prymasa przez całą drogę do jeziora Randera. - A więc dobrze - rzekł Sparhawk. - Zaczynajmy. Mamy coraz mniej czasu. - Zostań na chwilę, Sparhawku - powiedział Vanion, gdy inni zaczęli

pl/sql opuszczać komnatę. Sparhawk poczekał, aż wszyscy wyjdą, po czym zamknął drzwi. - Otrzymałem dzisiejszego wieczoru wiadomość od hrabiego Lendy - oznajmił mistrz. - Jaką? - Prosił, abym cię uspokoił. Annias i Lycheas nie podejmują dalszych działań przeciwko królowej. Widocznie niepowodzenie ich spisku w Arcium wprawiło Anniasa w duże zakłopotanie. Nie będzie powtórnie ryzykował robienia z siebie głupca. - Kamień spadł mi z serca. - Lenda dodał jeszcze coś, czego nie w pełni rozumiem. Prosił, abym ci przekazał, że świece palą się nadal. Czy wiesz, co miał na myśli? - Dobry, stary Lenda. - Ponure oblicze Sparhawka rozjaśnił ciepły uśmiech. - Prosiłem go, aby

nie pozostawił Ehlany samej w ciemnościach. - Nie myślę, aby to miało dla niej jakieś znaczenie. - Ale ma dla mnie - rzekł Sparhawk. ROZDZIAŁ 2 Po kwadransie zebrali się na dziedzińcu. Mgła jeszcze bardziej zgęstniała. Nowicjusze krzątali się w stajniach siodłając konie. W głównym wejściu pojawił się Vanion. Jego styricka szata pobłyskiwała w mglistych ciemnościach. - Posyłam z wami dwudziestu rycerzy - powiedział cicho do Sparhawka. - Będziecie bezpieczniejsi w przypadku, gdyby ktoś was śledził. - Musimy się śpieszyć, Vanionie - zaprotestował Sparhawk. - Jeżeli weźmiemy z sobą innych, będziemy musieli dostosować tempo jazdy do najwolniejszego konia. - Wiem o tym - odparł cierpliwie

Vanion. - Nie musicie długo jechać razem. Kiedy znajdziecie się na otwartym terenie i wzejdzie słońce, upewnijcie się, że nikogo nie ma w pobliżu, a potem oderwijcie się od kolumny. Pozostali rycerze pojadą do Demos. Jeżeli zaś ktokolwiek chciałby was śledzić, to nie będzie wiedział, że jesteście w środku licznej grupy. - Teraz już wiem, dlaczego zostałeś mistrzem, przyjacielu. - Sparhawk uśmiechnął się szeroko. - Kto poprowadzi kolumnę? - Pan Olven. - To dobrze. Na panu Olvenie można polegać. - Jedź z Bogiem, Sparhawku - powiedział Vanion, ściskając rosłemu rycerzowi prawicę - i bądź ostrożny. - Z całą pewnością będę się o

-

Nawigacja